piątek, 31 maja 2013

Rozdział IV

Kelsey.

   Poszłam do Gryfonów ,by razem z Rose udać się do Hogsmeade. Gdy już byłam przy Grubej Damie zdałam sobie sprawę, że nie znam hasła. Czekałam, aż ktoś łaskawie mi otworzy , ku mojemu zdziwieniu podszedł sam James Potter i rzucił tylko poirytowane spojrzenie podszedł do obrazu i coś mruknął.
-Czekasz na Rose , prawda? - rzucił chłopak.
-Taaa.-Mruknęłam
   Bez gadania weszła do pokoju wspólnego gdzie zobaczyłam Rose migdalącą się z jakimś kolesiem.
-Yyyy...Rose? Czy przypadkiem zapomniałaś o mnie ?-Powiedziałam śmiejąc się.
-Nie no co ty.....-odpowiedziała rudowłosa i razem zaczęłyśmy się śmiać.
-To idziemy?-Powiedziałam cały czas się śmiejąc
-Taaak.- Rose odpowiedziała mi jeszcze trochę chichocząc.
   Wyszłyśmy z pokoju Gryfonów (na samą myśl o Gryfonach jest mi nie dobrze ale Rose jest ok). Cały Hogwart przeszłyśmy cicho , tylko co chwila patrząc się na siebie i chichocząc  Gdy wyszłyśmy z budynku Rose zapytała
-Kto cię w ogóle wpuścił?
-Uwaga , uwaga DŻEMIK POTA! - Krzyknęłam śmiejąc się.
-Serio?!- Rose wytrzeszczyła oczy.-ON?!
-Czemu się zachowujesz jakby dementor mnie pocałował? - Rzuciłam patrząc na zadziwioną Rose , która wyglądała przekomicznie.
- James miał w swoim życiu dużo fałszywych dziewczyn,i teraz jak widzi jakąś dziewczynę to jest dla niej wredny i w ogóle im nie ufa resztę powiem ci w Hogsmeade.
-Dobra.-mruknęłam i zaczęłam żwawo iść.
Szłyśmy cały czas śmiejąc się a gdy zobaczyłam wioskę automatycznie skręciłam do Dziurawego Kotła , wiedząc że Rose tam mnie zaprowadzi. Weszłyśmy do baru zajęłyśmy stolik i rzuciłyśmy kurtki na krzesła.. Podeszła kelnerka. Rose zamówiła 2 piwa kremowe i zaczęła nawijać.
-Słuchaj , co do James'a jak chcesz to ci opowiem.
-No mów.
-Więc tak.... James jest wielkoduszny i bardzo kochany ale strasznie skryty-Rose skrzywiła się- Kiedy miał dziewczynę Mirandę i tak powiem..... No ona no ona zdradzała go. Ten głupi zakochany w niej po uszy był załamany , nigdy nie widziałam go tak przygnębionego jak wtedy. Poszedł do mugolskiego tatuażysty i wytatuował sobie gołębia zamkniętego w klatce co miało oznaczać , że nigdy nie znajdzie miłości  Tylko ja wiem że James nie jest jakim emo czy cos w tym stylu. James jest romantykiem. Jest miły , przyjacielski , żartobliwy i na pewno nie jest jakimś emo.
-Wow , myślałam że jest bardziej no nie wiem Gryfoński. -Podrapałam się w czoło co wyglądało pewnie jakbym pisała test ze starożytnych runów.
-Nie, on jest Gryfonem z krwi i kości , ale jest strasznie skryty.
-Smutne. O! Jest i nasze Piwo Kremowe.-Mówiąc to wzięłam łyka piwa.
Ja i Gryfonka wypiłyśmy pół piwa.
-Wiesz Hayley się dziś całe śniadanie gapiła się na James'a.- Poruszyłam śmiesznie brwiami.
-Uuuuu Szykuje się romansik!-Krzyknęła Weasley śmiejąc się, po czym wzięła łyka piwa.- Czemu Hayley nie przyszła?
- A idź ty! Ona jest teraz nieznonśna! Wszystko ją drażni! 
- Wiesz zakochała się - Mrugnęła - Podobno ma być bal ale to tylko ploty
-SERIO?! Ale super! Mam nadzieje że to prawda.
Gadałśmy jeszcze około 2 godzin. Było super , lubię Rose. Gdy zrobiło się późno wróciłyśmy gadając. Gdy weszłyśmy do Hogwartu każda poszła w inną stronę.
-Czysta krew. - mruknęłam.
   Drzwi od dormitorium otworzyły się. Od razu poszłam spać, byłam strasznie zmęczona. 

piątek, 24 maja 2013

Rodział II

5 rok, dormitorium Slytherinu
Kelsey wbiegła do dormitorium. Zobaczyła Hayley i Madison plotkujące o czymś i Albusa robiącego pompki.
-Boże, Al, znowu ćwiczysz?- wywróciła oczami.
-No wiesz, chce się spodobać tej Pameli z Ravenclaw.- wyszczerzyła się Madison
-Jakiej Pameli?- zdziwiła się Hayley
-TO TY NIE WIESZ?!- powiedziały chórem dziewczyny
-Nasz Albus od miesiąca spotyka się z Pamelą Kesh z Ravenclaw. WSZYSCY O TYM MÓWIĄ. A ty nic nie wiesz? - Wytłumaczyła Madie
-Oh, zamknijcie się!- oburzył się Al
Dziewczyny zaśmiały się.
-No dobra, Potter, poplotkowaliśmy, fajnie było, a teraz idź stąd bo muszę cos powiedzieć dziewczynom.-powiedziała Kelsey
Hayley i Madison wymieniły spojrzenia. Hayley wyszczerzyła się
-Myślisz o tym samym co ja?- szepnęła do Madison
-Chyba tak- odpowiedziała Madie
Kiedy Albus już wyszedł, Kelsey usiadła obok przyjaciółek i uradowana krzyknęła
-LASKI, JA I SCORUPIUS JESTEŚMY OFICJALNIE PARĄ!
-Jeeeeeej!!!-piszczały dziewczyny
-OPOWIADAJ!-krzyknęła Hayley
-No dobra. Hayley już wie, ale dla Madison chyba jeszcze nie opowiadałam jak to wszystko się zaczęło.
***dwa miesiące wcześniej, Wielka Sala***
Scorupius wszedł do Wielkiej Sali. Zaczął się rozglądać za kimś znajomym. Po chwili zauważył Kelsey która piła piwo kremowe i czytała jakąś książkę o wilkołakach.
-Siema.- usiadł obok blondynki
-O, hej Score. - umiechnęła się Kelsey. -Ej, słuchaj, napisałeś już te wypracowanie na Historię Magii?
-Mam już prawie całe, a co?
-Bo... może pomógłbyś mi w napisaniu mojego?
-Pewnie. W takim razie chodźmy do dormitorium.
[pół godziny później, w dormitorium]
-No to mamy już dwie rolki pergaminu!- powiedziała Kelsey
Scorupius usmiechnął się. Może to już ten moment. Może to własnie teraz powinien ją o to zapytać.Teraz albo nigdy.
-Ej Kelsey, słuchaj...- zaczął, ale po chwili się rozmyslił - Nie, go głupie...
-Wal śmiało.
-Nie, serio lepiej nie...
-Mów, jestem twoją przyjaciółką, mi możesz powiedzieć wszystko.-zachęcała dziewczyna
"Słyszałeś, Malfoy? Powiedziała, ze jest twoją przyjaciółką. Nie masz szans" - pomyślał blondyn - "Ale spróbuję."
-Może chciałabyś wybrać się za mną do Hogsmeade? - powiedział niepewnie
-Jasne, czemu nie.- odpowiedziała Kelsey ku zdziwieniu Scorupiusa -W sobotę o trzynastej Ci pasuje?
-T-taaak, pewnie. - Score sie zasmiał -Spodziewałem się innej reakcji.
-Starczy tej podjarki. Mamy jeszcze cała rolka pergaminu do napisania- ucięła blondynka

******
-Potem chodziliśmy na jakieś niedorobione randki, a tydzień temu pierwszy raz się pocałowaliśmy. Dzisiaj korytarzem szliśmy za rękę, i Mayley Lygg, ta zasrana plotkara z Gryffindoru, nas zobaczyła. Jutro już cała szkoła będzie wiedzieć, że jesteśmy razem. Może to i dobrze. Niech Parkinson* się dowie. Nienawidzę jej.  
-Ahahahahahaha, Parkinson się posra, jak się dowie, że Score jest z tobą a z nią nie poszedł nawet do szkolnej księgarni. - śmiała się Hayley
-A jak tam ty i Ted? - Kelsey szturchnęła łokciem roześmianą Madie, 
  Z twarzy ciemnoskórej od razu zszedł uśmiech. Westchnęła ciężko. 
-Masakra. Ted jest strasznie zazdrosny o wszystko. Wiecie, że ostatnio zmarł dziadek Zabiniego, nie? Jak mi o tym powiedział, to zaczęłam go pocieszać i go przytuliłam. Wtedy zobaczył nas Ted. Zaczął robić awanturę, wrzeszczeć, wymachiwać rękami... A jak próbowałam mu wytłumaczyć, że po prostu go pocieszałam, to nie chciał nawet posłuchać. Strasznie mi przykro, bo go kocham i nie chcę go stracić.
-Ajajaaaj, Czekoladko, będzie dobrze! Pogodzicie się. - Hayley przytuliła Madison
   Do Grupowego uściśku dołączyła Kelsey. Po chwili przerwał im Scorupius z Brian'em.
-Panie, koniec czułości, mamy ognistą!- wyszczerzył się Zabini.
-Dobra, to wy odpalajcie a ja lecę po resztę.- Powiedziała Kelsey i poleciała do sypialni dziewczyn.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział wyszedł dosyć długi. Nawet nieźle, jak na początek. A, w ogóle to dedykacja dla Nikoli :D 
* tak, Parkinson, u nas Pansy miała kiedyś jakiegoś faceta, który później ją zostawił a swojej córce Monice postanowiła dać swoje nazwisko. 

czwartek, 23 maja 2013

Rozdział I - Pierwsze spotkanie

Kelsey siedziała w jednym z przedziałów pociągu Hogwarts Express. Po chwili jakaś ruda dziewczyna otworzyła drzwi przedziału.
-Ej, tu wolne?- zapytała ruda
-Taaa, siadaj.-mruknęła Kelsey
Nieznajoma ustanęła przed Kelsey i spojrzała na jej nogi które były ułożona tak, że zajmowały całe dwa miejsca obok niej.
-Weź te nogi.- powiedziała ruda
Kelsey nie zareagowała. Dotychczas rude włosy nieznajomej zaczęły się czerwienić.
-Jesteś metamorfomagiem?- zaciekawiła się Kelsey
-Taaa. A teraz weź te nogi.
-Możesz usiąść tam.- Kelsey pokazała na miejsce naprzeciwko niej
-Ale wolę usiąść tu.- upierała się metamorfomażka
-To twój problem- Kelsey wzruszyła ramionami
-Już cię lubię- ruda wyszczerzyła się -A w ogóle, to jestem Hayley.
-Kelsey.-blondynka uśmiechnęła się półgębkiem
Hayley usiadła naprzeciwko Kelsey, która właśnie wyciągnęła "Pretty Little Liars" .
-Mugolska książka- Hayley skrzywiła się
-Mieszkam na Oxford Street w Londynie, więc mam dużo mugolskich książek, filmów płyt czy innych gadżetów- odpowiedziała sucho Kelsey

- Kelsey...Mam kuzynkę Kelsey której nigdy nie poznałam.-Mówiła Hayley
-Ja mam kuzynkę Hayley. Przypadek czy przeznaczenie?-Powiedziała blondynka ruszając brwiami.
-Czyli w tym pociągu poznajmy dotychczas nieznanych krewnych- Zaśmiała się ruda , a jej włosy zaczęły robić się różowe.
Hayley założyła zielone słuchawki , które podkreślały jej niebieski oczy.
-Czego słuchasz? - Zapytała druga która oderwała się od książki.
-Pewnie nie znasz...
-No weź powiedz.
-Oj no dobrze słucham Pierce the Veil
-PIERCE THE VEIL?! Oni są super!
-Wiem -Zakończyła ruda po czym ubrała słuchawki.
  Nagle jakiś chłopak uchylił drzwi przedziału
-Ej, tu woln… O, siema Hayley. - powiedział blondyn, po czym bez zastanowienia zajął miejsce obok Kelsey -Jestem Scorupius.- uśmiechnął się i wyciągnął rękę do Kelsey która po chwili wachania uścisnęła mu dłoń
-Ja jestem Kelsey- uśmiechnęła się lekko.
-A ja Albus.- powiedział jakiś chłopak - Mogę się dosiąść?- dodał po chwili
-Jasne, siadaj.- Hayley wskazała mu miejsce obok siebie

-Albus...Jakie dziwne imię...-Mówiła Hayley , a jej włosy robiły się niebieskie
-Wiem-Powiedział chłopak tak , jakby miał zaraz rzucić Avadą rodzinę za wybranie mu takiego imienia.
-Od dziś będziesz Al - Powiedziała Hayley podczas gdy jej włosy zaczęły przybierać naturalną barwę
-Al... Jak dla ,mnie może być 
-A więc... Fajna fryzura AL ! - Powiedziała dziewczyna uśmiechając się
Hayley nałożyła ponownie słuchawki , Kelsey cały czas czytała , Score wgapiał się bezczelnie w Blondynkę , a Al zajął się swoim ICodziennym*. Siedzieli tak 2 godziny aż w końcu ciszę przerwała oburzona Kelsey.
-Będziesz się tak na mnie lampić?!-Krzyknęła blondynka
-No... Ładna jesteś -Powiedział zakłopotany Scorupius.
-Dzięki-Powiedziała nieśmiała Kelsey 
-Uuuu Score ! Czy ty przypadkiem nie zakochałeś się w mojej kuzynce?-Powiedziała Hayley gwiżdżąc 
-Zamknij się Black albo....-Powiedział Score unosząc brwi u górze.
-O nie - Hayley chowała swoje ręce pod pachy
-Taaak
Scorupius zaczął gilgotać Hayley , podczas gdy ona cały czas śmiała się i krzyczała żeby przestał.
W tym czasie weszła dziwna odpicowana (mocno umalowana) dziewczyna.
-Wiecie gdzie poo..-Zaczęła umalowana dziewczyna , lecz jej wzrok zatrzymał się na Hayley-Taki odcień koloru włosów jest już nie modny-Dziewczyna wyraźnie podkreśliła dwa ostatnie słowa.
Hayley podeszłą do niej sycząc
-Masz coś do moich włosów-w tym momencie włosy Hayley zaczęły robić się krwisto czerwone
-O ten odcień jest już lepszy -Powiedziała |umalowana pokazując Hayley środek dłoni.
-Ty wredna odpicowana wredna....-Hayley nie dokończyła , ponieważ przerwał jej Score
-Hayley chciałaś powiedzieć tej za mocno umalowanej widać że rozpuszczonej damie jest poprostu SZLAMĄ?
-Tak Score dokładnie... SZLAMĄ S-Z-A-M-L-Ą SZLAMĄ-Powiedziała dziewczyna sycząc jeszcze bardziej.
-Jak możecie być tak podli?-Umalowana z płaczem opuściła przedział.
Włosy Hayley powoli nabierały naturalnej barwy a, Score usiadł spokojnie. Siedzieli cicho przez 5 minut wymieniając się spojrzeniami.
-|Kto to w ogóle był?-Ciszę przerwała Kelsey.
-Lena Cretiff znam ją-szybko odpowiedział Al
-Prędzej Lena Cretynn- powiedziała Hayley a całe towarzystwo wybuchnęło śmiechem.
-Ojj czuje , że będzie z nas ekstra paczka-wydusiła z siebie przez śmiech Kelsey
-Oj tak -przytaknęli wszyscy i dalej zaczęli się śmiać.
Podróż minęła spokojnie , a gdy wyszli z pociągu usłyszeli głos Hagrida.
-Pirszoroczni! Pirszoroczni proszę za mną. - Pokierowali się za Hagridem i po krótkim czasie byli już w zamku. 

***
-Malfoy, Scorupius! - krzyknęła profesor McGonagall, a Score wyszedł z grupki pierwszoroczniaków i usiadł na krześle. Tiara Przydziału nie zastanawiała się długo
-SLYTHERIN!
-Crettiffe, Lena!
-Takie kapelusze są już niemodne…- mruknęła Lena kiedy Tiara przydziału spoczęła ma jej głowie
Tiara zastanawiała się dłuższą chwilę.
-GRYFFINDOR!
-Zabini, Brian!
Tiara ledwo co dotknęła jego głowy, kiedy krzyknęła
-SLYTHERIN!
-Fuck yea!- powiedział, wykonując skomplikowany gest rękami po czym udał się do stołu Ślizgonów
-Candle, Christopher!
-HUFFELPUFF!- orzekła Tiara
-Lestrange, Kelsey!
-Slytherin, Slytherin, Slytherin, błagam…- Pomyślała blondynka
-Niech będzie, SLYTHERIN

-Black , Hayley!
Podenerwowana dziewczyna usiadła na taborecie (lub jak kto woli stołku) i cicho mówiła
-Błagam nie Gryffindor , błagam nie Gryffindor.
-Jak i wszyscy z twojej rodziny , SLYTHERIN! - Krzyknęła tiara po czym uradowana dziewczyna pobiegła by przytulić przyjaciół.
Hayley już wtedy czuła że znajdzie tu miłość , przyjaźń i coś chyba gorszego.




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki tam prolog no zachęcam do czytania , bo pierwsze 10 rozdziałów jest przeurocze i pełne miłości <3 potem zacznie się akcja i w ogóle. I tak pierwszy rozdział jest w 1 klasie 2-10 w 5 a reszta w 6.




P.S Jeśli już jesteś zostaw po sobie komentarz