Hayley
-Proszę przeczytać swoją pracę domową, Panie Goyle.- powiedział Snajpaj do Goylera
-Lol, ale faza, ale faza, ale faza, ale faza, lol. -przeczytał Goyle ze kartki
-Co to ma znaczyć? - zdenerwował się Snape
-Lol, nie wiem, grałem w Nyan Cata na fazie jak to pisałem, panie psorze.- odpowiedział Goyler, który nie widział w swojej pracy domowej nic dziwnego
-Jak to Ślizgoni. - Lena odgarnęła swoje przetłuszczone, ohydne włosy,a Mayley I Werra Lyg się zaśmiały.
-Macie coś do Ślizgonów? - powiedziałam podirytowana zmieniając kolor włosów na krwistoczerwony, żeby ta nędzna szlama i jej durne koleżanczki się bały.
-Tak, mamy coś do Ślizgonów.- powiedziały chórem
-Wolę być Ślizgonką niż szlamą albo zdrajczynią krwi. - warknęła Kelsey zza moich pleców
-A JA KOCHAM ŚLIZGONÓW, KOCHAM ŚLIZGONÓW, ALE NIE LUBIĘ SZLAM BO NIE SĄ COOL ANI SWAG, LOOOOOOOOOOOOL- krzyknął Goyler wymachując głową
Uderzyłam się otwartą ręką w czoło.
- I wy się dziwicie że mamy coś do Ślizgonów- powiedział William Finnigann, ten lamus.
-To wy nas prowokujecie, a my mamy prawo czegoś nie lubić, na przykład szlam.- Scorupius odwrócił twarz w stronę Leny- Prawda, Pani Szlamo? Albo nie, Madame Szlamo. Ale sądzę że Panna Ubrudzona Szlamem będzie brzmiało najlepiej.
-O em dżi, ale kłótnia! - wykrzyknął Goyler -Podjarałem się!
-Osz ty! A chcesz wiedzieć jak ja cię nazwę? To proszę!- zaczęła Lena
-Minus 50 dla Gryffindoru. - przerwał jej Snape
Wszyscy Ślizgoni ryknęli śmiechem. W tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę więc wszyscy rzucili się biegiem do drzwi.
Kelsey
-Ej, mam pomysł. - wyszczerzyła się Hayley - Chodźmy na chwilę do Pokoju Wspólnego Ślizgonów
***dziesięć minut później***
-Wiecie, co macie robić?- zapytałam ruda
-Tak!- ja, Brian i Scorupius wykrzyknęliśmy chórem
Chwilę potem Lena przechodziła obok nas. Szybko rozłożyliśmy parasolki i zróciliśmy je w stronę Leny, chroniąc się przed nią
-NIE UBRUDŹ NAS SWOIM SZLAMEM, SZLAMO! - krzyknęliśmy do niej
-Pfffff, nie ruszają mnie wasze głupie wyzwiska - powiedziała Cretiff ze łzami w oczach.
Dusiliśmy w sobie śmiech, udając śmiertelnie poważnych i obrzydzonych Leną.
-Oj, Lenka, nie przejmuj się tymi... - zaczęła Werra
-bachorami Śmierciożerców - dokończyła Mayley
-CO TY POWIEDZIAŁAŚ, PUSTA ZDRAJCZYNI KRWI?!- ryknął Score - ALBO WIESZ CO, NIE BĘDĘ SIĘ ODZYWAŁ, PRZECIEŻ JESTEM BACHOREM ŚMIERCIOŻERCÓW.
-Pięknie, sam się przyznałeś- powiedziały mrugając
-A ty, Black? - syknęła Lena - Przyznaj się, przecież wiem że w wolnym czasie ćwiczysz zaklęcia czarnomagiczne!
Hayley nie wytrzymała. Jej włosy przybrały ciemny odcień czerwonego, taki, którego jeszcze nigdy nie widziałam. Rzuciła się na Lenę. Mayley i Werra oczywiście próbowały jej pomóc. No cóż, w tej sytuacji nie miałam wyjścia.
-Dziewczyny! Opanujcie się! - wrzeszczał Finigann, ale nas to nie obchodziło. Tak bardzo pragnęłam wydłubać tym kretynkom oczy.
-Drętwota! - wrzasnęła Hayley, ale Lena chyba odbiła te zaklęcie. Ta szlama chodziła na klub pojedynków tak jak Hayley, i opanowała obronę, chociaż sprawiło jej to wiele trudu.
Wtedy przyszła McGonagall. Nagle poczułam jak ktoś łapie moją rękę którą właśnie wyciągałam różdżkę. Hayley chyba jej nie zauważyła, bo wskazując różdżką na Lenę krzyknęła
-Cruc...
-HAYLEY! - ryknęłam, chcąc ją powstrzymać.
Na szczęście mi się udało. Hayley schowała różdżkę.
-Odejmuję pięćdziesiąt punktów Gryffindorowi i Slytherinowi!- krzyknęła Minerwa -A ty, Black, miałaś szczęście, że koleżanka cię powstrzymała. Następnym razem panuj nad emocjami.
-Przepraszam, ale ona mnie sprowokowała. Chyba każdy w tym pomieszczeniu to potwierdzi.
Ślizgoni przytaknęli cicho. McGonagall wyglądała na bardzo niezadowoloną Z resztą nie dziwię się jej.
-Odpuszczę wam to. Black, nie dostaniesz szlabanu. Ani ty Cretiff, chociaż wam obydwóm by się należało.
McGonagall
-Sądzę, że niepotrzebnie im odpuściłam. Tyle się poświęcam cały czas nauczając transmutacji mimo mojego wysokiego stanowiska. Sądzę, że powinniśmy zrobić to, co planowaliśmy pięć lat temu. -powiedziałam surowo
-Masz rację, Minerwo. - odpowiedział Severus
-Zdążymy to przygotować do kolacji? - zapytałam
-Jeśli zaczniemy teraz to owszem- powiedział ze swoją grobową miną. Sądzę, że powinien czasami się uśmiechać, nawet nieszczerze.
Hayley
***kolacja***
Jestem wściekła. Ta durna szlama zwaliła wszystko na mnie. Ale i tak Gryffindor i Slytherin dostały tyle samo punktów minusowych. Wtedy wylazła Minerwa. Miałam szczerze w dupie, to co powie.
-Drodzy uczniowie, mam dwa ogłoszenia! - powiedziała uśmiechając się. Ona na prawdę jest odwrotnością Snape'a. - Po pierwsze- Oficjalnie ogłaszam, 20 grudnia tego roku o godzinie 19 odbędzie się Bal Bożonarodzeniowy. Proszę przekazać tą informację rodzicom i powiedzieć im że zostaniecie w Hogwarcie na święta.
Po sali rozległ się odgłos szeptów.
-A teraz drugie ogłoszenie. W związku z karygodnymi zajściami, które miały miejsce w ostatnim czasie- zaczęła McGonagall
-"Zaczyna się" - pomyślałam, wywracając oczami
-... postanowiliśmy zrobić losowanie. Losować będziemy po jednym Slizgonie i jednym Gryfonie. Każdy może zostać wylosowany z kimś i innego roku. Projekt polega na tym, że każda wylosowana para ma spędzać razem czas. Ten projekt ma wam pokazać, że mimo innych domów jesteście do siebie bardzo podobni.
-A KIEDY JEMYYY? LOOOOOOOOOL!!! - przerwał Goyler
-Poczekaj, Goyle - syknął Snape. Goyle bał się tylko Snajpaja.
-Zaczynamy losowanie. - ucięła McGonagall
-Scorupius Malfoy i Lena Cretiff!
Score schował twarz w dłoniach.
-Kelsey Lestrange i Rose Wesley! Gerard Goyle i Mayley Lyg! Brian Zabini i Wiconia Lygg*!
Albus Potter i Cassie Longbottom!
-NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN NYAN! LOL! OMG! LOL! LOL! LOL! LOL! LOL! -wrzeszczał Goyle biegając po Wielkiej Sali.
-Na prawdę jest głodny. - szepnęła Kelsey.
Parsknęłam śmiechem. Tylko na tyle mnie było stać w tamtej sytuacji. Byłam na prawdę wściekła.
-GOYLE!!!!!!!!!!!-wydarł się Snape
Goyler usiadł. Nikt tak nie potrafi zgasić Goyle'a jak Snajpaj, na prawdę.
***pół godziny póżniej***
-Monica Parkinson, Louis Weasley! Hayley Black - uniosłam głowę na dźwięk swojego nazwiska - i James Potter!
-TO CHYBA SĄ JAKIEŚ ŻARTY! NA PEWNO NIE BĘDĘ SPĘDZAĆ CZASU Z ... Z NIM! - ryknęłam po czym wyszłam.
_________________
Rozdział wyszedł niezły. Leje z tych przerywników z Goylerem xD
*Wiconia to młodsza siostra Mayley (czyt. Majley. tak, tam ma być y.) i Werry
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz