Scorupius
-Bal Bożonarodzeniowy jest tradycją Turnieju Trójmagicznego, nie organizuje się go ot tak. - usłyszałem głos McGonagall
-Ale pani profesor! - zaczęła jaka dziewczyna, ale najwyraźniej skonczyły się jej argumenty, bo nie dokończyła
-Jeszcze się zastanowię, ale nie nastawiaj się. - ucięła McGonagall
Szybko odszedłem. Chwilę potem byłem już przy dormitorium Ślizgonów.
-Czysta krew.- rzuciłem szybko
Kiedy wszedłem, zobaczyłem cos strasznego.Parkinson ćwiczyła aerobik. Ugh. to jedyne co mogę powiedzieć w tej sytuacji.
-Ej, słuchajcie wszyscy! - krzyknąłem -Szedłem właśnie do McGonagall, i... Nie, Zabini, nie mam ognistej- wywróciłem oczami widząc zawiedzioną minę Briana -Pozwolę sobie dokończyć. No więc, byłem pod gabinetem McGonagall i słyszałem jak gada z jakąś laską o Balu Bożonarodzeniowym. Ta dziewczyna strasznie prosiła, żeby to zorganizować, ale McGonagall nie chciała.
***
Hayley
Bal Bożonarodzeniowy? To chyba nie dla mnie. Nie miałabym z kim iśc.
-I remember years ago, someone told me i should take caution when it comes to love, i did...- zaczął śpiewać Zabini, i to zadziwiająco dobrze.
-Nie śpiewaj mugolskich piosenek!- wrzasnęłam na niego, ale on udawał że tego nie słyszał.
-Tell them all i know now, shout it from the roof tops, write it on the skyline. All we had is gone now. Tell them i was happy, and my heart is broken, all my scars are open. Tell them all i hoped would be impossible.- zakończył Brian bez grama fałszu
Kiedy skończył, wszyscy zaczęli bić brawo.
-Kurde, Zabini, nie wiedziałam że tak dobrze śpiewasz!- krzyknęła Kelsey -Serio! Uczyłeś się gdzieś?
-Yyyy. nie - zdziwił się Brian
-Wow. - podsumowała Kelsey
-Czy mam czuć się zazdrosny?- Score udawał zmieszanego
-Mmm... Chyba nie - Kelsey cmoknęła blondyna który własnie usiadł obok niej
-Czy ja o czymś nie wiem? - zdziwił się Al
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
*** następnego dnia, pokój wspólny Ślizgonów***
Snape
Wszedłem do dormitorium Slytherinu, żeby coś ogłosić.
-Drodzy Slizgoni! - zacząłem - Mówię też do ciebie Goyle, więc odłóż to co nazywacie blantem i przez chwilę posłuchaj.
Goyle ustał na głowie obok kanapy i wyciągnął rękę ze skrętem w moją stronę.
-A chce pan? - zapytał wykonując dziwny ruch brwiami.
Postanowiłem go zignorować.
-No więc! Profesor McGonagall kazała mi ogłosić, że 20 grudnia w Wielkiej Sali odbędzie się Bal Bożonarodzeniowy. O szczegóły pytajcie się za jakieś 4 dni, bo na razie nic nie jest ustalone dokładniej.- powiedziałem po czym opuściłem dormitorium.
jnfajgdajgnd *.* Czemu taki krótkiiii ?! -__-
OdpowiedzUsuńSuper super ( tydzień później mówienia super ) super i jeszcze raz super ♥♥♥
Cóż czekam na kolejny rozdział i życzę WENY :*
http://dramiona-na-zawsze-razem.blog.onet.pl/