Kelsey
Dzień z Rose był nawet ok , ale całe tygodnie z ciasteczkowym potworem będą straszne. Kierowałam się do Pokoju Wspólnego , by wreszcie zasnąć , bo padam z nóg.
- Czysta Krew- Szepnęłam , a drzwi otworzyły się po czym weszłam do Pokoju.
- Cześć Kelsey - Przywitała mnie Hayley wyrywając się z transu.
-Cześć- Spostrzegłam coś innego - Kogo to bluza? - Uśmiechnęłam się szyderczo.
- Jaka bluza?! - Widać znowu się zamyśliła. - Ta?! O Boże ja jeszcze mam na sobie bluzę James'a! - Wydarła się
- LOL serio?! Chodzisz w bluzie nędznego Gryfona?! Boże ruda co ci się stało?!
- On wcale nie jest nędznym gryfonem! On jest inny! On jest kochany , romantyczny i...- Rzuciła się na kanapę jak bardzo zakochane dziewczę.
- Bardzo zakochane dziewczę z ciebie , wiesz?
- Fiem - Powiedziała i zaczęła tulić poduszki.
Usiadłam na kanapę , a do Pokoju Wspólnego wbiegł Score.
- Score co ci jest? - Malfoy usiadł na fotel i zaczął się dziwnie kiwać.
- L-Lena o-ona jest s-straszna. - Zaczął bujać się jeszcze mocniej. - Kazała mi czytać jej mugolskie pisemka i-i kazała mi o-oglądać - Przełknął głośno ślinę- Z-Zmierzch.
Podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam , wiedziałam że teraz potrzebuje wsparcia , przecież ta dziewczyna go torturowała!
- Już dobrze , już jej nie ma - Pocałowałam go w policzek - Już jesteś z nami.
Score uśmiechnął się , widać było że już mu lepiej.
- Idę przemycić coś z kuchni , wracam za chwilę - Powiedział już z większym entuzjazmem.
Scorupius wyszedł a ja usiadłam na kanapę , gdzie spała właśnie Hayley.
Wzięłam moje ulubione pisemko " Czarownica" i zaczęłam czytać , ktoś wszedł do pokoju.
- Cześć - Powiedział Albus.- Wiesz co?! TA LYG JEST STRASZNA! - Krzyknął - CIĄGLE GADA O LENIE! JAK NIE O LENIE TO O SUPER PRZYSTOJNYCH CZARODZIEJACH Z JAKIŚ FILMÓW! TO JEST STRASZNE! - Usiadł na fotel.
- Rozumiem , Score jest z samą Leną. - Odpowiedziałam współczującym tonem.
Wtedy obudziła się ruda.
- Cze-eee-ść Al - Powiedziała ziewając. - Jak tam Lyg?
- Ona jest FUUU.
- Wiem . - Ruda pokiwała głową i na pocieszenie zrobiła sobie kaczy dziób , wszyscy wybuchnęli śmiechem. - Ciekawe jak radzi sobie Goyler.
Wtedy właśnie wpadł Goyler udając samolocik.
- Nyan Nyan Nyan Nyaaaaaaaan - zaśpiewał.- Oł Hej Hannah! Było Nyan-catowo! Oł je! - zaczął tańczyć makarenę.
- Chyba cieszy się tylko on . - Stwierdził Albus. - A ty Hayley? Mój braciszek cię już wymęczył?
- James? - Przymrużyła oko. - James jest super. - Tym razem przytuliła bluzę.
- Życzę szczęścia , James się nie zakochuje , wypił bym trochę Kremowego Piwa.
- Score właśnie poszedł coś przemycić więc zaraz będzie.
- Ok.
Ja znowu zaczęłam czytać "Czarownice" , Hayley wzięła jakąś książkę ze swojej ulubionej kolekcji " Koliber" w której połowa książek to jakieś romansidła , i zaczęła czytać. Albus zaczął bawić się swoim I-Codziennym* ,a Goyler zaczął coś odwalać co u nas było już normalne , wtedy przyszedł Score z piwem kremowym , sokiem z dyni i wieloma innymi pysznymi rzeczmi.
-Mmmm- mruknęła Hayley napełniając sobie buzie ciastkami
***
♡♥♡♥♡♥♡♥♡♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥
Brian
- Brian obudź się - Score próbował mnie obudzić , lecz ja tylko przewróciłem się na drugi bok
- Łoooj no weśśśś - Wydarł się Goyler który najwyraźniej był niezadowolony z życia - On 'ce spaaać!
Głupi Goyle zaczął tupać jak jakiś małolat.
- Goyler spokój!- Opamiętał go Scorupius , który ponowił próbę obudzenia mnie - Zabini! Tępy byku! Wstawaj!
Posłusznie wstałem , bo nie chciałem go denerwować jeszcze se urodę poniszczy , co nie?
- Wstaje mordo , wstaje. Tylko daj mi pięć minut na wyszykowanie się.
Poszedłem do łazienki ogarnąłem się i zszedłem do wielkiej sali. Zjadłem śniadanie i poszedłem do dormitorium po książki i kilka łajnobomb
Za chwilę Zielarstwo ze starą Sprout. Jezu czemu?!
- Dzień Dobry dzieci - Powitała nas stara uśmiechnięta ćpunka Sprout.
- Dzień dobry pani profesor - odpowiedzieliśmy jej nie chętnym tonem.
- Dziś będziemy rozmawiać o właściwościach niektórych roślin......
Wtedy moje powieki robiły się ciężkie.....
*
- Panie Zabini! Czy pan się nudzi!? - Wredna ćpunka mnie obudziła
- Szczerze? Tak koszmarnie mi się nudzi - Po co kłamać?
Właśnie w tym momencie rozległ się głos dzwonka na przerwę. Amen!
- Oj dobrze możecie iść. - Sprout widocznie była nami zmęczona.
Wszyscy Ślizgoni udali się do drzwi , a Hayley podeszła do Sprout.
- Proszę pani , kiedy wróci profesor Longbottom? - Widać Black też nie pasowała "pani profesor"
- Oj kochaniutka , profesor Longbottom wziął sobie urlop , by pomóc swojej żonie Lunie ,przy dziecku ,malutkiemu bratu Cassie
- Aha. - Hayley zmarkotniała , nie dziwię jej się.
Reszta lekcji minęła spokojnie, na ostatniej Transmutacji wysadziłem kilka Łajnobomb żeby szybciej wyjść jak widać podziałało. Poszedłem do Dormitorium , wziąłem książki, pergamin , pióro i poszedłem na umówione spotkanie w Viconią. Cały dzień z dziecinną 11-latką. Nałożyłem torbę na ramię i wyszedłem kierując się do Gryffindoru.
- Dżemikowe szaleństwo - Powiedziałem hasło do Grubej Damy niezbyt cicho , bo przecież już i tak prawie szkoła zna hasło Gryffindoru i Slytherinu
Wszedłem do obleśnie czerwonego Pokoju Wspólnego i wyczaiłem wśród ludzi Viconię.
Podszedłem do niej podczas gdy Viconia plotkowała ze swoimi roześmianymi koleżaneczkami.
- Yyyy..... Vici? Czeeść!
- Cześć Brian! - Mała Lyg przytuliła mnie , bardzo uczuciowa ona , chyba aż za bardzo
- Viconia? Możemy się przejść? Tylko weź kurtkę , bo pada śnieg
- Dobrze Brian , ty też weź kurtkę bo jeszcze się przeziębisz. Ojej! Brian wezmę lalki to pobawimy się na dworze! - Mała Lyg podjarała sie.
- Dobrze , dobrze
James
Hayley wcale nie jest zła , w sumie jest świetna. Miła , urocza , z poczuciem humoru..... James ty się nie zakochujesz! - rzuciłem się na łóżko , leżałem i rozmyślałem , a nagle wpadł Szekspir.
- James! Parkinson jest straszna! A jak Hayley?
- Wiesz... Nie jest zła....
- To dobrze , ja idę do Ślizgonów do Monici - Louis widocznie nie był zbyt z tego zadowolony
- Ej poczekaj ja zaraz idę do tej Black tylko daj mi 5 minut.
- Dobrze.
Po chwili ja i Louis znaleźliśmy się w lochach przed drzwiami do Pokoju Wspólnego Slytherinu
- Czysta Krew. - Powiedział Louis , a drzwi otworzyły się.
Rozpoznałem Black z odległości 10 metrów , trudno było jej nie zauważyć teraz miała odblaskowe żółte włosy. Podszedłem do niej podzcas gdy ona śmiała się głośno.
- hej Hayley
- Cześć. Bluze oddam ci później , bo ubrudziłam ją sokiem dyniowym.
- ok może przejdziemy się nad jezioro?
- Chętnie.
Po 10 minutach byliśmy nad jeziorem
Goyler
Oł jeeee,!!!!! IDĘ DO LYG JESTEM TAKI SŁEG , A ONA NIEEE!
- Dżemikowe szaleństwo!- te hasło jest suuuper!
Wszedłem do Gryfonów i coś , a właściwie ktoś zwalił mnie z nóg Natalie Thomas , młodsza siostra Williama ,była piękna i taka czekoladowa...
Bliźniaczki Lyg zarzarcie rozmawiały z Cretiff.
- Cześć LYYYYG
- Cześć Goyle. - Rzuciły dwie jednocześnie
Potem coś gadała o Lenie , a ja w tym czasie grałem w Nyan Cata
♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡
No rozdział byle jaki , pisany na tablecie więc przepraszam za wszelkie błędy. Już niedługo bal , a po balu 6 rok i wreszcie coś się wydarzy! Komentujcie i trzymajcie sie mocno
Tulasy
Olga
niedziela, 23 czerwca 2013
Rozdział VIII
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetne ! Kiedy kolejny rozdział ?
OdpowiedzUsuńAktualnie Maja (Kelsey Malfoy) jest u koleżanki , a to ona pisze IX rozdział , wraca od koleżanki ma moje urodziny więc następny rozdział pojawi się średnio za tydzień. Możliwe też , że damy rozdział IX i rozdział z balem w jednym dniu ;)
Usuń